Pora zacząć blogować, bo Lucille jest bardzo niecierpliwa. Dzisiaj trochę z życia mojej kotki z ostatnich kilkunastu dni. Po pięciu latach Lucy doczekała się swojego miejsca w sieci, z czego jest bardzo zadowolona. Pomińmy ten wspaniały fakt, że ona jak zwykle będzie spać, zbierając laury, a jej właścicielka będzie się pocić nad pisaniem postów o jej jakże ciekawym życiu...
W ostatnim tygodniu lipca do mojego pokoju zawitała walizka, ponieważ 2 sierpnia wyjeżdżałam do Londynu na obóz (więcej tutaj). Oczywiście walizka musiała zostać spenetrowana przez Lucy, która już ją wytestowała jako wspaniałe miejsce do spania. O pakowaniu się nie było mowy, chyba że zechciałabym zabrać kotkę ze sobą...
Wczoraj wieczorem natomiast, bardzo chciała dostać się na jedną z górnych półek w moich meblach. W końcu się zlitowałam i ją tam umieściłam. Zadowolona się ułożyła i patrzyła na wszystko co robię z góry. Wredna to gadzina, ale trzeba jakoś z nią wytrzymać... A tak się prezentuje wyglądając z półki:
Dzisiaj moja gadzinka wymyśliła sobie, że będzie leżeć u mnie, na tapczanie. Tym samym sposobem zabiera jedno miejsce dla gości urodzinowych, których dzisiaj będę miała. Ach, co ja z nią mam...